Dlaczego warto czytać Pismo Święte? – część I

Pismo Święte – ta gruba książka, z której czyta się w kościele, z cudownymi, ale nieprawdopodobnymi historiami. Raczej zbiór legend niż faktów. Nikt w mojej rodzinie do niej nie sięgał, więc i ja myślałam, że nie warto. Jak bardzo się myliłam.

W moim domu nie tylko nie czytało się Pisma, ale nawet nie było go na półkach. Na dodatek nie znałam nikogo z ludzi świeckich, o kim wiedziałabym, że czyta Pismo Święte. Dorastałam więc w przekonaniu, że normalny człowiek po prostu nie czyta Pisma. Biblijne historie poznawałam zatem jedynie na niedzielnych mszach, lekcjach religii i w postaci filmów lub bajek dla dzieci. Miałam coraz więcej pytań i ani jednego dobrego źródła, w którym mogłabym szukać odpowiedzi. Zaglądałam więc do internetu, posiłkowałam się rozmowami ze znajomymi oraz własną inteligencją i wyobraźnią. Starczało na krótko, ciągle byłam głodna bardziej szczegółowych, mądrzejszych, lepszych odpowiedzi. Wiedziałam, że to, co wymyślam sama, mija się z prawdą.

Kiedy w końcu, po wielu latach zabawy w berka, otworzyłam się na Boga, On zaspokoił mój głód wiedzy i dał mi więcej odpowiedzi niż mogłabym przypuszczać. Wszystko przez Pismo Święte – słuchanie wykładów zbudowanych bardzo mocno na jego podstawie, studiowanie jego wersetów w małych grupkach, a w końcu również – samodzielne czytanie i rozważanie go. Przyznam bez bicia, że to ostatnie jest dla mnie najtrudniejsze. Gustuję raczej w przyjemnej i lekkiej literaturze do poduszki, a Pismo – cóż, mimo wielu pięknych i wzruszających historii, raczej nie przypomina XIX-wiecznego romansu Jane Austen. Zamiast tego często konfrontuje, wymaga i wydobywa zakopane problemy. Mimo to naprawdę warto po nie sięgnąć. Dlaczego? Powodów jest wiele, dla mnie istotne są szczególnie 3. Pierwszy dziś, o kolejnych dwóch przeczytacie w następne czwartki.

Sam Jezus powoływał się na Stary Testament

I znał go bardzo dobrze. Gdy na pustyni był kuszony przez szatana, odpowiadał mu za każdym razem słowami ze Starego Testamentu:

Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem». Lecz On mu odparł: «Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych».
Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na narożniku świątyni i rzekł Mu: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest przecież napisane: Aniołom swoim rozkaże o tobie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień». Odrzekł mu Jezus: «Ale jest napisane także: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego».
Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: «Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon». Na to odrzekł mu Jezus: «Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz»
.

Mt 4, 3-10

Odpowiedzi Jezusa pochodzą z Księgi Powtórzonego Prawa:

  1. Utrapił cię, dał ci odczuć głód, żywił cię manną, której nie znałeś ani ty, ani twoi przodkowie, bo chciał ci dać poznać, że nie samym tylko chlebem żyje człowiek, ale człowiek żyje wszystkim, co pochodzi z ust Pana (Pwt 8, 3).
  2. Nie będziecie wystawiali na próbę Pana, Boga waszego, jak wystawialiście Go na próbę w Massa (Pwt 6, 16).
  3. Będziesz się bał Pana, Boga swego, będziesz Mu służył i na Jego imię będziesz przysięgał (Pwt 6, 13).

Co ciekawe, zły jest sprytny – po pierwszej odpowiedzi Jezusa, atakuje Go Jego własną bronią i również powołuje się na Pismo – psalm 91. Co na to Jezus? Ale jest napisane także… Z tej krótkiej wymiany zdań wyłania się jedno – potrzeba szerokiego, całościowego poznawania Pisma z kontekstem historycznym i rozpoznawanie z Niego przede wszystkim charakteru i istoty Boga. Jezus wiedział, że Bóg nie chce, byśmy wystawiali Go na próbę.

Inna sytuacja, w której Jezus odwołuje się do Starego Testamentu, jest w 9 rozdziale Ewangelii wg Mateusza:

Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: «Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?». On usłyszawszy to, rzekł: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».

Mt 9, 10-13

Odniesienie do ST znajduje się w wersecie 12 i pochodzi z księgi Ozeasza 6,6: Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń. Jezus w tej sytuacji, zupełnie innej od kuszenia na pustyni, odnosi się do Biblii bardzo naturalnie, swobodnie wplatając jej kontekst do swojej wypowiedzi. Świadczy to o jego biegłej znajomości Pisma i konfrontowaniu z nim różnych życiowych sytuacji, pytań i problemów.

Do tego właśnie potrzebne jest nam Pismo Święte – aby czerpać z niego wiedzę o Bogu i o tym, jak powinniśmy żyć. A skoro nawet sam Chrystus powoływał się na jego autorytet, o ileż częściej my powinniśmy to robić?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *