Modlitwa jest HOT

Wysoki brunet w niebieskiej koszuli, przystojny, muskularny blondyn, a może drobny inteligent w okularach? Kiedyś macho, niedawno metro, a ostatnio na topie są mężczyźni tzw. drwaloseksualni, czyli brodaci menele z klasą. Jakby nie patrzeć, wzory męskości zmieniają się co kilka sezonów. Jest jednak jeden typ mężczyzny, który dla wierzących dziewczyn zawsze jest HOT, zawsze jest na topie – mężczyzna, który się modli!

Nie chodzi jednak o klepanie formułek czy pokazowe wielomówstwo, a o szczere uwielbianie Boga i składanie w Jego ręce wszystkich spraw teraźniejszych i przyszłych. Kiedy my, kobiety, widzimy mężczyznę o gorącym sercu, oddającego Bogu chwałę i w pokorze swoje ja – miękną nam kolana. A jeżeli widzimy u niego taką postawę nie tylko na modlitwie, ale także w całym życiu; jeżeli jest duchowym liderem, prawdziwym naśladowcą Chrystusa – wpadamy po uszy.

Każda z nas ma oczywiście indywidualne preferencje i upodobania. Tworzymy listy – na papierze lub w głowach – cech i zachowań, których nie będziemy tolerować oraz tych must have przyszłego kandydata. Lecz wszystko marność, jeżeli on nie dąży do coraz głębszej, prawdziwej relacji z Chrystusem – bo właśnie z niej wynika wszystko, co jest dla nas, kobiet, szalenie istotne i pociągające, a także niezbędne w życiu we dwoje: odpowiedzialność, szczerość, łagodność, dobroć, opanowanie, cierpliwość, łaskawość i… miłość.

Bądźcie więc naśladowcami Boga, jako dzieci umiłowane, i postępujcie drogą miłości, bo i Chrystus was umiłował i samego siebie wydał za nas w ofierze i dani na wdzięczną wonność Bogu.

Ef 5, 1-2

Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo (…) Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje (…) W końcu więc niechaj także każdy z was tak miłuje swą żonę jak siebie samego!

Ef 5, 21-33

Tak, tak, Panowie, przekaz jest jasny. Macie miłować swoje żony, bo kobiety żarliwie pragną miłości. Wzdychamy do niej w bajkach o Kopciuszku i Śpiącej Królewnie, produkcjach filmowych, romantycznych powieściach. Bóg o tym wie i chce tę naszą potrzebę zaspokoić w obfitości – dając nam miłość osobiście i poprzez męża na swoje podobieństwo. Dlatego tak dobitnie podkreśla konieczność miłowania żon i nakazuje w tym naśladować miłość Chrystusa do Kościoła, Oblubieńca do swojej Oblubienicy.

Będziesz prześliczną koroną w rękach Pana,
królewskim diademem w dłoni twego Boga.
Nie będą więcej mówić o tobie „Porzucona”,
o krainie twej już nie powiedzą „Spustoszona”.
Raczej cię nazwą „Moje <w niej> upodobanie”,
a krainę twoją „Poślubiona”.
Albowiem spodobałaś się Panu
i twoja kraina otrzyma męża.
Bo jak młodzieniec poślubia dziewicę,
tak twój Budowniczy ciebie poślubi,
i jak oblubieniec weseli się z oblubienicy,
tak Bóg twój tobą się rozraduje.

Iz 54, 3-5

Jeżeli więc jesteś mężczyzną, który szczerze się modli, kocha Boga całym sercem i nieustannie szuka Go na wszystkich ścieżkach – według nas posiadasz więcej niż kasa, fura i komóra razem wzięte. A co tam, dorzucimy jeszcze mieszkanie, status społeczny, inteligencję, wzrost, atrakcyjność i sprawność fizyczną. Okej, żebym nie wyszła na hipokrytkę – to też ma znaczenie. Jak wspomniałam wyżej, są różne gusta i guściki, ale jedno się nie zmienia – na pierwszym miejscu relacja z Chrystusem. To podstawa, bez której w dalszych amorach ani rusz. Jak pisał św. Paweł:

I owszem, nawet wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa

Flp 3, 8

Bardziej od słodkich słówek podobają nam się słowa modlitwy. Od dłoni z dolarami – dłonie chętne do dawania. Od rąk siłaczy – ręce uniesione w uwielbieniu. Od nóg biegaczy – nogi niosące ewangelię.

Sam zaś ćwicz się w pobożności! Bo ćwiczenie cielesne nie na wiele się przyda; pobożność zaś przydatna jest do wszystkiego, mając zapewnienie życia obecnego i tego, które ma nadejść.

1 Tm 4, 7-8

Po prostu nic nie robi na nas takiego wrażenia jak oddany, ufający Bogu mężczyzna.

Wiemy, że będąc z nim, będziemy bezpieczne i w dobrych rękach. I takiemu mężczyźnie chcemy oddać swoje serce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *