Modlitwa to nie SMS

Otwieram oczy i od samego rana wysyłam Bogu krótkie wiadomości. Proszę na potęgę, dziękuję za mniejsze i większe sprawy, czasem przepraszam. Od rana do wieczora, dzień za dniem. Nagle orientuję się, że nasza komunikacja to już nie dialog dwóch kochających się osób, ale wyłącznie mój monolog. Bez odbioru.

Jedna z moich ulubionych anegdotek mówi o tym, że Bóg dał nam dwoje uszu i jedne usta, abyśmy dwa razy więcej słuchali, niż mówili. Pięknie powiedziane, szkoda tylko, że wykonaniem gorzej. Ile razy w ciągu dnia mówimy Bogu, jak bardzo Go potrzebujemy, jak bardzo czekamy na Jego ruch, działanie i odpowiedź – ale wcale nie nastawiamy się na to, by słuchać? Wciąż zajęci, z słuchawkami w uszach i w pogoni za wiatrem wysyłamy mu zwięzłe smsy, zamiast w końcu zwyczajnie spotkać się z Nim i na spokojnie pogadać.

 Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Mt 6, 5-6

Tak jak umawiamy się ze znajomymi i rodziną, tak samo powinniśmy wyznaczać czas dla Boga – specjalny czas, który spędzamy tylko z Nim – nawet jeśli naprawdę nam się nie chce, czujemy zniechęcenie lub nie widzimy takiej potrzeby. Relacje są jak kwiaty – bez regularnego pielęgnowania i podlewania więdną. Choć owszem, smsy, rozmowy przez telefon i w social mediach dają sporo, w końcu zawsze to jakiś kontakt, to jednak nic nie zastąpi realnego spotkania twarzą w twarz. Więź z Bogiem nie jest tu wyjątkiem.

Myślę, że odkładanie czasu z Bogiem na drugi plan to mój grzech numer jeden. Choć wciąż tęsknię za tymi chwilami, które spędzam tylko z Nim, to w natłoku codzienności jakby niechcący spycham je na margines kalendarza i kolejny dzień. Rano za mało czasu, wieczorem piasek pod oczami, a w ciągu dnia zawsze znajdzie się coś jeszcze do zrobienia lub ktoś, z kim można porozmawiać. Na palcach jednej ręki mogę policzyć chwile, w których powiedziałam komuś lub sobie: wybacz, ale w tym czasie jestem już zajęta – mam spotkanie z Jezusem. Brzmi śmiesznie, prawda? A nie powinno.

W Starym Testamencie niewiele osób miało możliwość, by jak Mojżesz, rozmawiać z Bogiem tak jak się rozmawia z przyjacielem (Wj 33, 1). Ale wszystko zmieniło się po zesłaniu Ducha Świętego. To dzięki Niemu  k aż d a  osoba wierząca może obecnie trwać w bezpośrednim, stałym kontakcie z Bogiem – 24 h/dobę 7 dni w tygodniu.

A kiedy ktoś zwraca się do Pana, zasłona opada. Pan zaś jest Duchem, a gdzie jest Duch Pański – tam wolność. My wszyscy z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu.

2 Kor 3, 16-18

Tym będzie Niebo – nieskończenie długim spotkaniem z Nieskończonym, w którym poznamy Go bez ograniczeń, twarzą w twarz. I właśnie dzięki temu będziemy nieskończenie szczęśliwi.

Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.

1 Kor 13, 12

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *