Price Tag

Przeglądam gazetę, a w niej 1000 pomysłów na to, jak zwiększyć swoją wartość za pomocą ciuchów, butów, torebek i akcesoriów. Zamykam ostatnią stronę. Naprawdę? Naprawdę nasza wartość ma zależeć od tego, co i za ile mamy na sobie?

W głowie szum i bunt. Nie jestem buntownikiem, ale tej kwestii po prostu nie potrafię i nie chcę zrozumieć. Dlaczego covergirls, piosenkarki i aktorki traktuje się tak, jakby były warte więcej niż inne kobiety? Dlaczego perfumy Chanel, buty Louboutina czy sukienka Armaniego (swoją drogą bardzo ładne rzeczy!) mają sprawić, że będziemy bardziej kobiece kobiece niż w trampkach i dresie?

Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.

Mt 6, 24

Rzeczy materialne powinny być dodatkiem do życia, a nie jego sensem. Dodatkiem do naszych osobowości i charakterów, a nie ich nieodłączną częścią. Buntuję się więc i nie zgadzam na materialne podejście do drugiego człowieka. Na ocenianie po okładce i kategoryzowanie ludzi na lepszych i gorszych. Nie zgadzam się na price tag obecnego świata. Na przyklejanie metki i wystawianie ceny samej sobie.

Strojem jej siła i godność,
do dnia przyszłego się śmieje.

Prz 31, 25

Nie to, co mamy na sobie, ale to, jakie jesteśmy – w każdym kawałku naszego ciała, w głosie, śmiechu, trosce, życzliwości i kochającym sercu; w prostym geście, ruchu bioder, tańcu i zapachu; w błysku oka, subtelności, opiekuńczości i rozmowie – mówi najwięcej o tym, kim jesteśmy i do Kogo należymy. Mówi najwięcej o naszej kobiecości.

Przed Bogiem i tak wszyscy jesteśmy zupełnie nadzy. Tak jak Adam i Ewa.

Chociaż mężczyzna i jego żona byli nadzy, nie odczuwali wobec siebie wstydu.

Rdz 2, 25

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *