Jak podejmować decyzje i nie zwariować?

– Opuszczenie szeregów policji chodziło mi po głowie od dłuższego czasu. Coraz bardziej czułem, że nie pasuję do tamtego miejsca, a kilka miesięcy przed odejściem miałem mocne przekonanie, że powinienem robić coś innego, że ta praca nie jest zgodna z tym, co mam w sercu – tak mówi Adam Dzieciątko, który po 8 latach zrezygnował ze służby w Policji.

Adam (37 l.) z zawodu jest informatykiem – ukończył studia magisterskie na Wydziale Matematyki, Fizyki i Informatyki na Uniwersytecie Gdańskim. – W czasie służby przekonałem się, że policjanci to nie rycerze w lśniącej zbroi. Do służby trafiłem, mając jakieś tam ideały, ale brutalne zderzenie z rzeczywistością pokazało mi, że nie o ideały tam chodzi – mówi. – Rzeczywistość policyjna nie ma nic wspólnego z filmami pt. Policjanci z Miami, Kryminalni, W11 – Wydział śledczy czy Komisarz Alex. Przypomina raczej filmy takie jak Psy czy Pitbull – dodaje. Po podjęciu decyzji, lecz jeszcze przed jej ogłoszeniem, Adam otrzymał propozycję objęcia stanowiska, na którym zajmowałby się szkoleniem policjantów z zakresu technik i taktyki interwencji. Choć wcześniej uważał, że byłaby to praca idealna dla niego – zgodna z jego kompetencjami i zainteresowaniami – odmówił. Dlaczego?

Wybór drogi
– Trzy lata wcześniej nawróciłem się. Spotkałem Jezusa i doświadczyłem zbawienia, które On daje za darmo każdemu, kto chce odwrócić się od swoich grzechów i zwróci się do Niego. Wcześniej tego nie rozumiałem. Myślałem, że trzeba na to zasługiwać. Doświadczyłem Boga bardzo mocno i realnie, a moje życie zaczęło się zmieniać. Jako nowy człowiek coraz bardziej czułem, że nie pasuję do tamtego miejsca – opowiada Adam. Przed podjęciem ostatecznej decyzji prosił Boga o światło w tej sprawie, radził się braci ze wspólnoty i rozważał Pismo Święte. – Wiedziałem, że muszę zaufać. Od podjęcia decyzji do jej realizacji minęło kilka dni. Z policji odszedłem 31 października 2014 roku. Czuję się naprawdę wolny i szczęśliwy, każdy dzień potwierdza, że był to dobry wybór. A teraz robię to, co lubię, na czym się znam – opowiada. Choć Adam nie pracuje na etat, nie brakuje mu pieniędzy. Realizuje się w kilku dziedzinach – jest m. in. trenerem sztuk walki w założonym przez siebie Klubie Sportów Walk ATHLETON (www.athleton.pl) i jednym z twórców portalu 12kamieni.pl.

Na nieznanych lądach
Decyzją, którą również należy dobrze rozważyć, jest wybór kierunku studiów i uczelni. Ania Siewaszewicz (20 l.) studiuje na pierwszym roku logopedii. Choć pochodzi z Bydgoszczy, studia postanowiła rozpocząć na uniwersytecie w Gdańsku. Zachęcił ją do tego prestiż uczelni, a raczej kierunku, który wybrała. – Początkowo myślałam o psychologii, ale poza zainteresowaniami nie miałam pomysłu na realizację siebie w tym zawodzie. Ostatecznie, pół roku przed maturą, wybrałam logopedię – ponieważ łączy jednocześnie nauki humanistyczne i medyczne, i jest prężnie rozwijającą się dziedziną wiedzy. Logopedia to wciąż dość nieznany kierunek i jest tylko na kilku uczelniach w Polsce, co stanowi kolejny plus – mówi.
Choć Gdańsk był dla Ani zupełnie obcym miastem, postanowiła spróbować. – Motywacją była przede wszystkim samodzielność, nauczenie się życia na własną rękę i chęć zmiany środowiska. Obecnie jestem po pierwszej zdanej sesji i nie żałuję wyboru – wyznaje.

Sakramentalne tak poniżej zera
Basia (25 l.) i Adam (27 l.) Plutowscy niedawno obchodzili piątą rocznicę swojego ślubu, który wzięli w styczniu 2010 roku. – Zaręczyliśmy się w lipcu 2009 roku, a niecałe pół roku później, po 3,5 roku bycia parą, wzięliśmy ślub w 23-stopniowym styczniowym mrozie. Ślub, który – ku zdziwieniu wielu osób – nie był spowodowany wpadką – opowiada Basia. W czasach, gdy coraz więcej młodych osób odwleka decyzję o małżeństwie, ich wybór może dziwić. – Stwierdziliśmy, że jesteśmy razem dość czasu, żeby połączyć drogi na stałe. Nie było właściwie żadnych argumentów za poczekaniem: przyjaźniliśmy się, Adam był i do teraz jest moim najlepszym przyjacielem – mówi Basia. Adam dodaje: – Wierzyłem i nadal wierzę, że Basia jest tą osobą, dzięki której mogę realizować się w małżeństwie, ale również spełniać się jako ojciec, kolega, pracownik. Różnice naszych charakterów pozwalają nam wzajemnie się uzupełniać – dzięki Basi otworzyłem się na ludzi, dużo łatwiej nawiązuję kontakty, co przekłada się na lepsze relacje z ludźmi. Oboje czujemy się silniejsi, mając przy boku siebie nawzajem.

Razem w jednym kierunku
Decyzja o małżeństwie, pomimo młodego wieku, dojrzewała w nich jeszcze na długo przed zaręczynami. – Wątpliwości i rozterki naturalnie się pojawiały, ale rozwiewała je wiara w drugiego człowieka (choć czasami w trudnych sytuacjach i jej brakowało). Dużo do powiedzenia miała tutaj również wiara w naukę kościoła, którą przekazali nam rodzice, a którą traktowaliśmy bardzo poważnie – chcieliśmy być fair wobec siebie i wobec Boga – opowiada Adam. Na pytanie, czy jeszcze raz podjęliby taką samą decyzję, oboje bez wahania odpowiadają Tak!. – Trzeba mieć odpowiednie fundamenty, które uchronią budowlę małżeństwa przed trzęsieniami, jakimi są poważniejsze sprzeczki i inne problemy spotykające małżonków. Nasze fundamenty to Bóg i wspólnota. Z Adamem razem planujemy przyszłość, razem podejmujemy ważne decyzje – wyznaje Basia. I podkreśla, że miłość to nie patrzenie na siebie nawzajem, ale razem w jednym kierunku – którym obecnie jest przyjście na świat ich drugiego dziecka, brata 4-letniej Emilii.

Decydować świadomie
Stając się ludźmi dorosłymi, zaczynamy również ponosić odpowiedzialność za podjęte decyzje. Małżeństwo, wybór czy zmiana studiów i pracy, to tylko niektóre z nich, ale bardzo często mające długoterminowe konsekwencje. Co można zrobić, aby podejmować decyzje jak najbardziej świadomie? Nie należy kierować się nagłymi, silnymi emocjami, naciskiem innych osób lub presją czasu – odpowiada Sylwia Hofman-Bałdyga, psycholog specjalizująca się w terapii osób indywidualnych od 15 roku życia, a także małżeństw i rodzin. – Lepiej odłożyć decyzję, przemyśleć wszystkie możliwe konsekwencje, powiedzieć Nie, dziękuję – zwłaszcza jeśli czujemy, że decyzja podjęta pod presją może być dla nas tragiczna w skutkach, jak np. wzięcie kredytu. Warto uwzględnić opinię kogoś, kto na sytuację patrzy realnie i może pomóc nam ocenić potencjalne korzyści i zagrożenia – mówi. I dodaje: – Ważne decyzje powinny być spójne z naszymi wartościami. Jakie mam priorytety – czy ważny jest dla mnie Bóg? Praca? Rodzina? Zdrowie? Pieniądze? A może odpoczynek, rozwój?

Emocje też są ważne
– Emocje również należy uwzględnić, ale to coś zupełne innego niż podejmowanie decyzji pod ich wpływem. Chodzi o te uczucia, które pojawiają się na myśl o podjęciu decyzji – nasz organizm jest mądry i jeśli czujemy niepokój, stres, może warto zastanowić się, czy nie jest to ostrzeżenie przed złym wyborem. Jeżeli na przykład na studiach lub w pracy czujemy się źle, może to być ważny sygnał, aby coś zmienić – mówi Sylwia Hofman-Bałdyga. Terapeutka podkreśla też, że warto szukać rady kilku dobrze wybranych osób – życzliwych nam, doświadczonych życiowo i obiektywnych, nie mających własnego planu na nasze życie. – Powinniśmy zawsze pamiętać, że decyzja będzie mieć konsekwencje dla nas, a nie dla osób, które nam pomagają. Nie żyjemy dla rodziców, wykładowców, znajomych i szefa. Nasza decyzja może się im w ogóle nie podobać, ale to nie znaczy, że jest zła – mówi Sylwia i dodaje, że jeśli jesteśmy wierzący, to oczywiście warto modlić się i powierzać decyzję Bogu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *