Wiersze

Moim wierszom daleko do Poezji.
Zaczęłam pisać, gdy miałam 13 lat, aby przelać swoje myśli i uczucia, dać im upust. Niektóre utwory powstały w kilkanaście minut, nad innymi czuwałam kilka godzin. Czasem dni. Nie starałam się jednak o formę – szukałam raczej najlepszego połączenia słów, które wyrażą to, co we mnie siedzi. Przestałam pisać jakoś na studiach, po zetknięciu się z klasyką literatury i Mistrzami słowa. Polonistyka nie sprzyja emocjonalnej pisaninie, choć miłość do słów mam do dziś.
To moja pamiątka z przeszłości. List o sobie. Fotografia emocji.

Nawrócenie
(2006 lub 2007)
 
I
 
Umarłam
w Wigilię
Bożego Narodzenia
 
Umarłam
gdy rodził się
Chrystus
 
Umarłam
pod pachnącą
jabłonią
 
Umarłam
zrywając owoc
wiedzy
 
II
 
Bóg jest wszędzie
Boga ze mną nie ma
 
„niewierna!
grzeszna!
zdrajczyni!”
szepcze sumienie
Co począć?
 
wygnana z raju
wygnana na wieki
Przeklinam Cię, Boże!
 
Dzieckiem twym jestem
a ty nie chcesz!
mnie
 
pod nogi kładziesz kamienie
do oczu wlewasz łzy
serce okrywasz cieniem
aż całe z rozpaczy drży
Przeklinam Cię, Boże!
 
III
 
wygnana z raju
wygnana na wieki
 
i tylko znak krzyża przed sobą
i krzyż na plecy
 
Przebacz mi, Boże!

Modlitwa
(2008)

Splatając dłonie ze sobą
staję ramię w ramię
z pokorą

klęczącymi kolanami
zduszam dumę –
panią niewdzięczności

martwa cisza
bicie serca
On

lęk znika
już wiem

 


Oczekiwanie
(2007?)

czekając za nieznajomym
który czai się gdzieś za rogiem
w pobliżu

składając ręce
aby móc na czas

kwiatami słów
i pocałunkami spojrzeń
przywitać go

modlę się w ciszy

 


Intymnie
(2010)

Napiszemy intymnie
ja – ciebie
i ty mnie

Ty będziesz białymi kartkami
z przyszłości datami,
miłymi chwilami
i psem

Ja będę czarnym mazakiem,
rowerowym szlakiem,
na drodze makiem
i szkłem

 


Zazdrość
(2008)

nie odstępuje mnie na krok
jak najlepsza przyjaciółka
zawsze i wszędzie
papużka nierozłączka
ja i ona
ona i ja

dziwne
bo jej nie potrzebuję
nie chcę
nie pożądam

a ona jest
wyśmiewa moje
skargi, żale, krzyki
drwi ze mnie co noc

dobrze jej ze mną
a mi?
mi łzy cisną się do oczu

to boli

 


Jesienne liście
(2008)

otwierając oczy w półmroku
cieszą się nadchodzącą jesienią
delikatnie mróżą powieki
to już? to już? pytają

słońce wysyła promienie
ostatnie tchnienie lata

to już! to już!
zielony, żółty, czerwony
pospiesznie zmieniają kolory
chcąc się nasycić

i spadają dojrzałe
spadają do nieba